Serwis www.tatry.info.pl używa plików cookie
Korzystanie z witryny oznacza, że wyrażasz zgodę na zapisywanie plików cookie na swoim urządzeniu (dysku) w zależności od konfiguracji Twojej przeglądarki internetowej.

Forum - Komentarze do szlaków

Dyskusja na temat szlaku

Na Małołączniak (Tatry Polskie :: Tatry Zachodnie)

31-08-2013

Marcin Walecki   (markse@interia.pl)

dzień dobry

mam pytanie odnośnie szlaku na Małołączniak z Przysłopu Miętusiego
na który szedłbym z 10 letnią córką, której do tej pory nie zabierałem na szlak ubezpieczony ;
jest wysportowana, gra regularnie w klubie sportowym, czy ubezpieczony fragment może stanowić dla niej jakiś problem oraz czy sam szlak (jego długość) i trudność jest w ramach normy 10 latka

była do tej pory na Grzesiu, w dolinie 5 stawów, MO, Polanie Rusinowej i Gęsiej Szyi, Ornaku

Czy powrót jest możliwy tym samym szlakiem ?
(zostawiamy samochód)

30-04-2013

Wacław

c.d.
schodząc przez Kobylarz zauważyłem, że wejście ze żlebu na szlak, wiodący stokiem zwanym Skoruśniak, przysypane śniegiem, jest dla turystów niewidoczne, i parę dni to jeszcze potrwa o ile nie dłużej.
Wydaje się naturalnym dalsze schodzenie żlebem aż do dna Dol. Miętusiej. Ci co tam w ten sposób pobłądzili, a było ich dużo sądząc po śladach, znaleźli się mimowolnie przy osławionych Wantulach.
Ale tropy błędne tam się kończą, szlaku nie ma, trzeba wrócić i znależć to miejsce wejścia na szlak.
Jest oczywiste, że problemu z błądzeniem nie ma idąc pod górę tą trasą.
O stopniu dewastacji stoku Małołączniaka świadzczy fakt, że woda z roztopów wyżłobiła tam sobie nowe, dotychczas nieistniejące koryto.
Odradzam tą trasę w I połowie maja.

30-04-2013

Wacław

Schodziłem z Małołączniaka 29.04, zgodnie z wcześniej zaplanowaną trasą przez Cz. W.
W obecnych warunkach to chyba najtrudniejsze wejście!, także zejście w obrębie Czerwonych. Śnieg leży od połowy odcinka Przysłop Miętusi - wejśce w Kobylarz. Że jest szlak, poznajemy po wydeptaniach, to samo przez cały Kobylarz, tylko jeszcze grubszy pokład. Na tym ostatnim długim odcinku bez końca pod górę różnie ze śniegiem, zbytnio tam nie przeszkadza, za to erozja turystyczna i roztopy zmieniły jego dolną część. Po prostu dewastacja zbocza. Szlak wymaga remontu, pewnie latem, będą zatem ograniczenia w poruszaniu się. Teraz wejście b. uciążliwe, zdecydowanie odradzam tą trasę miłośnikom Cz. W.
Tylko na krótkim odcinku śnieg wytopniał, tam, gdzie łańcuchy.
II także b. żmudne wejście to na Przełęcz pod Kopą K. Też nadmiar śniegu.
c.d.n.

10-08-2012

<Anonim>

Schodziliśmy z Małołączniaka na początku czerwca.
To nasza pierwsza trasa w Tatrach, wiec doświadczenie żadne, ale kondycja dobra. Ok.14:00 rozpoczęliśmy schodzenie. Początek przyjemny i malowniczy, po łagodnie opadającym, trawiastym zboczu. Zaczęło niezbyt intensywnie padać. Zejście żlebem wspominam raczej nieprzyjemnie. Z pod nóg cały czas osuwają się małe i większe kamienie, ogólnie ślisko. Nie bardzo stromo, ale podłoże jest bardzo niestabilne. Po dojściu do uskoku z łańcuchami kryzys. Nie spodziewałam się w tym miejscu "atrakcji", a od dzieciństwa mam silny lęk wysokości, którym staram się stopniowo pokonywać. (Na Giewoncie zawróciłam już po drugim łańcuchu, mąż poszedł sam na szczyt). Po spojrzeniu w dół moje nogi zamieniły się w watę, a w głowie zawirowała karuzela. Przeszłam mocno asekurowana przez męża prawie z zamkniętymi oczami. c.d.n.

25-07-2012

Gutek

Szlak bardzo urozmaicony i przy dobrej pogodzie przyjemny. Gdy jest mokro i ślisko, może sprawić sporą trudność. Na Przysłopie, tak jak podawali inni, łatwo zgubić szlak i wybrać ścieżkę prowadzącą obok krzyża. Łatwo jednak wtedy sobie poradzić bez wracania na polanę, ponieważ w sąsiedztwie krzyża odchodzi w prawo (obok ustawionego tam stołu) ścieżka, która pomiędzy drzewami sprowadza w dół do szlaku. Można też bez żadnego problemu zejść na dziko, pamiętając, że szlak trawersuje grzbiet po prawej stronie, natomiast myląca ścieżka przechodzi na lewą stronę grzbietu.

Szlak przez dużą część czasu idzie skrajem zarastającej polany lub dawnej poręby, przez co można z niej podziwiać piekny widok na urwiska Czerwonych Wierchów i grzbiet boczny Ciemniaka. Wbrew opisowi szlaku, w kosodrzewinę wchodzi się dopiero tuż przed samym żlebem, a wcześniej idzie się lasem lub wśród niskich, młodych drzewek i krzewów.